A nad naszą
Solidarnością w Polsce
To ile chmur już było
I to już
zaraz
Od jej
pierwszych dni
I zawsze
były przeciw
Wszystkie
instrumenty
I nagle
instrumenty
Nie miały w
sobie sił
I pozostały
tylko
I nazwy
I atrapy
I tyle było
w nich mocy
Ile ma tej mocy
W polu na wróble strach
Każdy w
sobie nagle
Ujrzał świat
bezsensu
Zobaczył ów
świat
Odarty z
sumienia
Odarty z
prawa
Odarty z
ludzkich słów
I ów cały
okrąglutki stół
I nawet ta
ugodowa
Reanimacja
systemu
Nie
miała już
Najmniejszych
szans
I paść
musiało to
Co miało
paść
I była Msza Święta
Najważniejsza
Bastion Wszystkich
Prawych Polskich Serc
Przy Bramie
Gdańskiej Stoczni
I co za widok
Morze
stoczniowych głów
Czytane
przez Ciebie
Kapelanie
Solidarności
Z Woli Księdza Prymasa
Stefana
Wyszyńskiego
I z Woli
Ojca Świętego
Jana Pawła
II
Dziś obu Świętych
Patronów Polski
Czcigodny Księże Prałacie
Henryku Jankowski
W Jezusie
Chrystusie
Wolności
Duch
Godności
Duch
Jakże wtedy Twoich słów
Słuchała Cała Polska
Załamywały
ręce
Zdumione tym
wszystkim
Co tak nagle
stało się
Już nikt nie
słucha
Nie słucha
Ani ich
buńczucznych słów
No wicie
rozumicie towazyse
Trudno
czekać na reakcje
Wyłączył się
i słuch
Żadne partyjne komendy
Do nikogo
Nie
docierały
Nie docierały już
Mowa trawa
Mowa puch
A teraz
znowu
Ich dzieci i
wnuki
Gdzieś ze starej
Rdzą przeżartej płyty
Chcą nam w
Polsce znowu
Puścić tę
starą bolszewicką pieśń
Chcą znów
przywrócić
Te milicyjne
i esbeckie
Buciory i z tychże buciorów
Kołatanie do
drzwi
Już nie ten
Naród
Już nawet ze
strachu
Nie
zadrga na osice
Nawet najmniejszy
liść
Z Wami Cała
Polska
Z wami Cała
Polska
I to dzień w
dzień
Z Wiarą w
Boga
Wam po
zwycięstwo iść
Bo po Waszej
stronie
Uczciwość
Sprawiedliwość i Prawda
To przecież
nasz Polski
Nasz Chłopski
Hymn
Zwrócony twarzą
W Imię Boga
W stronę tylko
Przeoranych
Skib
Niech sobie
siedzą
W urzędach paniska
Resztkami głosów
Łatani
zwycięzcy
W ostatnich
wyborach
Dni dzielą
gdy wyjadą na taczkach
Chwila już
bliska
A i droga już
prosta
Ten kto nie
może
Nie umie
Sam etat
ministra
Jest tylko
etatem
Przed
gniewem Ludu
Pod biurko
nie schowasz się
Do toalety nie uciekniesz
Gdy przed
gmachem
Już ta
karoca taczka
Na
Ciebie czeka
Ta pierwsza
Dla premiera
Ta druga
Dla ministra
Ani policja
Ani ci
specjalni
Panowie od Donalda
Tuska
Naród już dzisiaj
Mówi Wam
dziękuję
Przyjdą Ci
którzy
Wyzwaniu
potrafią sprostać
Zgodnie z
Wolą Narodu
Zgodnie z
Wolą Ludu
Armaty pod
Stoczkiem
Zdobywała
Wiara
Zachodzi
potrzeba
I teraz
powtórzy się ta Historia
I znowu
odżyją chłopskie sztandary
Żywią i
Bronią
Bo znowuż
tego
Wymaga
Ojczyzna
Czcigodny
Ojcze Święty
Janie Pawle
II
Błogosławiony
Stefanie
Wyszyński
Prymasie
Tysiąclecia
Naród i tym
razem
Słyszy to Wezwanie
Czasu
Niech zstąpi
Duch Twój
I Odnowi
Oblicze Ziemi
Tej Ziemi
Polsko Ojczyzno
ma
Nie śpij
Bo Judasze za
niemieckie
I za
rosyjskie srebrniki
Znowu bezczelnie
Chcą Ciebie
okraść
Ze
wszystkiego
Byś była
bezbronna
Po prostu
Byś była
nikim
Folwarczna i
zniewolona
Kolonialna
I tylko rzekomo
Unijna
Redakcja
Ilustracje
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław
Józef Zieliński
4. 04. 2024
r




















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz