piątek, 12 kwietnia 2024

 

Nie damy Ziemi

Skąd Nasz Ród

Nie damy pogrześć Mowy

Polski My Naród

Polski Duch

Królewski Szczep Piastowy

Ta parlamentarna

Ćwiartkami sztukowana mieszanina 

i zarazem mieszanka wybuchowa

Niczego co polskie

Uszanować nie potrafi

I znów tyle tysięcy matek i kobiet

Pogoni do pracy w niedziele

Niedzielę może mieć

Francuz Niemiec Holender

Włoch Belg I Hiszpan

I Portugalczyk

Ale za rządów

Tej bolszewickiej

Diabelskiej kompozycji

 

 

Polakowi świąteczny

Niedzielny odpoczynek się nie należy

Bo cała Rodziną w niedzielę

Jeszcze by poszedł na Mszę Świętą

Calą Rodziną spokojnie

Zjadłby niedzielny

Świąteczny obiad

A potem jeszcze poszedłby

Także całą Rodziną

Na spokojny niedzielny

Popołudniowy spacer

Bolszewicka hołota darzy

Potworną zazdrością

I nienawiścią do wszystkiego

Co polskie

Mając większość

Parlamentarną w Sejmie

Zupełnie nieparlamentarnie

Miażdży to wszystko

I mają takie bezduszne ministra

Ministra monstra

Jakieś szczególne przypadki ewolucji

Odbierają Polskim Dzieciom

Tę radość prawdziwej

Naszej Polskiej Szkoły

Każdy Polski

Społeczny bunt przeciw obcym

Upominał się o przywrócenie

W szkolę lekcji religii

Oczywiście w języku polskim

Upominał się o kanon

Lektur szkolnych

Bolesław Prus

Z Placówką Lalką i Faraonem

Henryk Sienkiewicz

Z Trylogią Ogniem i Mieczem

Potopem i Panem Wołodyjowskim

Oraz nowelami

Janko Muzykant

Sacho Orso i Za chlebem

Z nowelą Latarnik

Z tą ogromną tęsknotą do Polski

Gdy tejże Polski

Zupełnie na mapie nie było

Adam Mickiewicz

Z lekturami Pan Tadeusz

Dziady Ballady i Romanse

Maria Konopnicka ze swoją Rotą

Napisaną z szacunku

Dla  buntu Dzieci z Wrześni

W obronie lekcji religii

W Szkole

I w obronie

Pacierza po polsku

I w obronie w każdej klasie

Naszych Polskich Świętych Krzyży

Odwiecznych strażników

Nauki Jezusa Chrystusa

Naszej Świętej Ewangelii

I równie Świętego

Naszego Dekalogu

I nie będzie już

W kanonie lektur szkolnych

Także tych pisanych

Specjalnie dla dzieci

Pełnych ładu i harmonii

Po ogromną radość

Z przeżywania każdej chwili

Jadą jadą dzieci drogą

Siostrzyczka i brat

I nadziwić się nie mogą

Jaki piękny świat

Zamiast tego będą wciskać

Ów swój bolszewicki chaos

I tę ideologiczną przybłędę

Wypasioną po brzegi

Ogłupiającą od najmłodszych lat

Ideologię gender

Ideologię z piekła rodem

I będzie ministra wciskać do szkół

Książki pisane na siłę na kolanie

Swojej partyjnej koleżanki

I będą dzieciom wciskać do głów

Tę partyjnie urobioną papkę

A ja mówię wprost

Usuwanie oceny z lekcji religii

Ze szkolnego świadectwa

To ignorowanie praw chrześcijan

Nas Katolików

A My stanowimy

Zdecydowaną większość Narodu Polskiego

Ministro ministro

Takie traktowanie nas

To twoja partyjna bezczelna inwigilacja

I czas wreszcie naprawdę

Pójść do głowy po rozum

Ster oświaty w Polsce

W imieniu Sejmu

To nie meblowanie

Na swoje widzimisię

Swojego pokoju

By tym wystrojem

Przypodobać się

Swojej koleżance

Albo i chłopakowi ala gey

Rozmydlanie polskości w Szkole

W Naszej Polskiej Szkole

To nie to samo co mydło

Które należałoby wziąć

I dokładnie umyć nim dłonie

Po wykonaniu brudnych

Partyjnych lewackich

Bolszewickich prac

Nasza Polska Szkoła w Polsce

To Nasz Narodowy Filar

To Nasza Narodowa Podstawa

To Nasz Polski Narodowy Grunt

I wara temu kto chce proch

Podkładać nagle pod to wszystko

By Kanon Naszych Świętych

Polskich Narodowych Wartości

Obrócić w pył

Niedouku III R. P.

Lepiej odejdź z Naszej

Polskiej Szkoły

Miast iść w butach

Kanclerza polakożercy

Biskarcka i na siłę wyciągniętej z lamusa

Jeszcze mocno zakurzonej HAKATY

Której po dziś dzień

Wstydzą się sami

Porządni Niemcy

Póki jeszcze tacy są

MInistro ministro

I wreszcie naucz się

Na pamięć

Naszej Polskiej Roty

Bo to i hymn

Twojego koalicjanta

Prastarej Polskiej Partii PSL

Nie rzucim Ziemi

Skąd Nasz Ród

Nie damy pogrześć mowy

Polski My Naród

Polski Ród

Królewski szczep Piastowy

Tak nam dopomóż Bóg

Panie Władysławie Kosiniaku Kamysz

Gdzie Pan dzisiaj jest

Jedną ręką czyni Pan

W kościele podczas Maszy Świętej

Znak Krzyża

A drugą ręką

Wyrzuca Pan ów Krzyż

Z naszej Polskiej szkoły na bruk

I Pana upominam

Religia w szkole

Na równi z innymi przedmiotami

I ocena na świadectwie szkolnym

Na koniec roku

To Nasza Polska sprawa publiczna

A sprawa zupełnie prywatna

To choćby to

Ile Pan któregoś dnia

Wypije coca coli oranżady czy piw

 

I niech Pan nie mówi

Że dba Pan

O Nasze Polskie Rodziny

Gdy wypędza Pan w niedzielę

Do niemieckich hipermarketów

Do pracy

Nasze Polskie Matki

A Naszym Polskim Dzieciom

Bezczelnie wyrzuca

Lekcje religii ze szkół

Z oceną poza świadectwem

Lekcja religii i nauczanie religii

To także Edukacja Narodu

A takie będą Rzeczypospolite

Jakie Narodu chowanie

I tak w Polsce było

Z wieku w wiek

A Naród Polski bez historii

Bez swoich Bohaterów

Bez zwycięskich bitew

Pod Cedynią

Pod Grunwaldem

Pod Chocimiem

Pod Kirchholmem

Z Hołdem Pruskim i Ruskim

Składanym na posłuszeństwo

Po wszystkie czasy

Naszej Najjaśniejszej Rzeczypospolitej

Z bitwą Pod Wiedniem

Bez tych historycznych obrazów

Jana Matejki

Które powstawały

W skromnej krakowskiej pracowni

W czas zaborów

Przy ulicznym chichocie

Krakowskich Żydów

Za tę naiwność i wiarę ślepą

Bo nie ma już Polski

Bez pełnej prawdy

O czasach rozbiorów

I przez sąsiadów

Rozdrapaniu Rzeczypospolitej

I bez Konstytucji 3 Maja

Bez Roku 1918

I bez zwycięskiej Bitwy Warszawskiej

Pokonującej bolszewików

I przed zalewem bolszewickim

Ratującej całą Europę

W takiej Polsce

Chaotyczna parlamentarna większości

W takiej Polsce

Nie ma Naszego Polskiego Narodu

A są tylko do obsługi

Niemieckich hipermarketów

I niemieckich firm

Na terenie Polski

Także w niedziele

Jakieś tam mocno

Przetrzepane załogi

By w tych świeżo

Zaanektowanych z woli Donalda Tuska

Cokolwiek jeszcze mogło być

Ot i cała prawda

Wydziedziczania z Polskiego Państwa

Całego Polskiego Narodu

 

Stanisław Józef Zieliński

12. 04. 2024

 

 

 

 

 

 

 

 

To

 

Stanisław Józef Zieliński

12. 04. 2024

czwartek, 4 kwietnia 2024

A nad naszą Solidarnością w Polsce To ile chmur już było

 

A nad naszą 

Solidarnością w Polsce


To ile chmur już było

I to już zaraz

Od jej pierwszych dni

I zawsze były przeciw

Wszystkie instrumenty

I nagle instrumenty

Nie miały w sobie sił

 

I pozostały tylko

I nazwy

I atrapy

I tyle było w nich mocy

Ile ma tej mocy

W polu na wróble strach


Każdy w sobie nagle

Ujrzał świat bezsensu

Zobaczył ów świat

Odarty z sumienia

Odarty z prawa

Odarty z ludzkich słów

I nie pomogła nawet  Magdalenka

I ów cały okrąglutki stół

I nawet ta ugodowa

Reanimacja systemu

Nie miała  już

Najmniejszych szans

Upadał cały skalny system

I paść musiało to

Co miało paść

I była Msza Święta 

Najważniejsza

Bastion Wszystkich

Prawych Polskich Serc

Przy Bramie Gdańskiej Stoczni

I co za  widok

Morze stoczniowych głów

A wszyscy wsłuchani

W Słowa Ewangelii

Czytane przez Ciebie

Kapelanie Solidarności

Z Woli Księdza Prymasa


Stefana Wyszyńskiego

I z Woli Ojca Świętego

Jana Pawła II

Dziś obu Świętych

Patronów Polski

 

Czcigodny Księże Prałacie

Henryku Jankowski

W Jezusie Chrystusie

Wolności Duch

Godności Duch

Jakże wtedy Twoich słów

Słuchała Cała Polska

 I demony wszystkie

Załamywały ręce

Zdumione tym wszystkim

Co tak nagle stało się

Już nikt nie słucha

Nie słucha

Ani ich rozkazów

Ani ich buńczucznych słów

No wicie rozumicie  towazyse

Trudno czekać na reakcje

Wyłączył się i słuch

Żadne partyjne  komendy

Do nikogo

Nie docierały

Nie docierały już

Mowa trawa

Mowa puch

 

A teraz znowu

Ich dzieci i wnuki

Gdzieś ze starej 

Rdzą przeżartej płyty

Chcą nam w Polsce znowu

Puścić tę starą bolszewicką pieśń

Chcą znów przywrócić

Te milicyjne i esbeckie

Buciory i z tychże buciorów


Kołatanie do drzwi

Już nie ten Naród

Już nawet ze strachu

Nie zadrga  na osice

Nawet najmniejszy liść

 Rolnicy Rolnicy

Z Wami Cała Polska

Z wami Cała Polska

I to dzień w dzień

Z Wiarą w Boga

Wam po zwycięstwo iść

Bo po Waszej stronie

Uczciwość Sprawiedliwość i Prawda

Nie rzucim Ziemi  skąd Nasz Ród

To przecież nasz Polski

Nasz Chłopski Hymn

Zwrócony twarzą

W Imię Boga

W stronę tylko 

Przeoranych Skib

 

Niech sobie siedzą

W urzędach paniska

Resztkami głosów

Łatani zwycięzcy

W ostatnich wyborach

Dni dzielą gdy wyjadą na taczkach

Chwila już bliska

A i droga już prosta

 

Ten kto nie może

Nie potrafi

Nie umie

Sam etat ministra

Jest tylko etatem

Przed gniewem Ludu

Pod biurko nie schowasz się

Do toalety nie uciekniesz

Gdy przed gmachem

Już ta karoca  taczka

Na Ciebie   czeka

Ta pierwsza 

Dla premiera

Ta druga

Dla ministra

 

I nie uchroni Ciebie

Ani policja

Ani ci specjalni

Panowie od Donalda Tuska

Naród już dzisiaj

Mówi Wam dziękuję

Przyjdą Ci którzy

Wyzwaniu potrafią sprostać

Zgodnie z Wolą Narodu

Zgodnie z Wolą Ludu

Armaty pod Stoczkiem

Zdobywała Wiara

Rękoma od pługa

Zachodzi potrzeba

I teraz powtórzy się ta Historia

I znowu odżyją chłopskie sztandary

Żywią i Bronią

Bo znowuż tego

Wymaga Ojczyzna

Czcigodny Ojcze Święty

Janie Pawle II

Czcigodny Prymasie

Błogosławiony

Stefanie Wyszyński

Prymasie Tysiąclecia

Naród i tym razem

Słyszy to Wezwanie Czasu

Niech zstąpi Duch Twój

I Odnowi Oblicze Ziemi

Tej Ziemi

 


Polsko Ojczyzno ma

Nie śpij

Bo Judasze za niemieckie

I za rosyjskie srebrniki

Znowu bezczelnie

Chcą Ciebie okraść

Ze wszystkiego

Byś była bezbronna

Bezsilna chaotyczna

Po prostu

Byś była nikim

Folwarczna i zniewolona

Kolonialna

I tylko rzekomo 

Unijna

 






Redakcja

Ilustracje

Archiwum Internetowe


Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

4. 04. 2024 r

 

 

 

 

 

 

 

Szopka Świąteczno- Noworoczna A.D. 2025/2026

  Szopka Świąteczno – Noworoczna  A. D.   2025/2026 Chór Aniołów W Szałasie na stokach Betlejem Syn Boży przyszedł na świat Józef ra...